Jedynym skarbem jest Najświętszy Sakrament.

św. Wincenty Pallotti

TYDZIEŃ MODLITW O POWOŁANIA

1 maja 2020

W niedzielę 3 maja, czyli w Niedzielę Dobrego Pasterza rozpoczął się Tydzień Modlitw o Powołania. Pan Jezus uczył nas w Ewangelii, że mamy się modlić o powołania, aby nie zabrakło robotników na żniwie Bożym. Kapłani i osoby konsekrowane mają swoje ważne zadanie w Kościele. Musimy modlić się, aby młodzi ludzie umieli usłyszeć i przyjąć głos Bożego wołania aby Mu się oddać do całkowitej dyspozycji i służyć Mu w Kościele z miłością i oddaniem. 

Na tej stronie znajdziecie Modlitwę Apostolską św, Wincentego Pallottiego, którą każdego dnia odmaiwamy w intecji nowych powołań do służby bożej w Kościele. Zapraszamy do wspólnej modlitwy. 

Znajdziecie też świadectwa powołania, nie tylko nasze, Sióstr Pallottynek, ale też osób przygotowujących się do kapłaństwa. Zachęcamy do czytania, słuchania i do modlitwy, aby Dobry Bóg posłał nowych robotników na swoje żniwo. 

 

 

MODLITWA APOSTOLSKA ŚW. WINCENTEGO PALLOTTIEGO

P. Ojcze Przedwieczny, Ty pragniesz, aby wszyscy zostali zbawieni. 

W. Wielkie jest Twoje miłosierdzie. * Spraw, * aby wszyscy ludzie poznali i umiłowali Ciebie. 

P. Z głęboką wiarą w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa prosimy: 

W. Poślij, Panie, robotników na żniwo Twoje * i zlituj się nad ludem Twym. 

P. Słowo Przedwieczne, Zbawicielu całego stworzenia, przyprowadź wszystkich do siebie. 

W. Dla nich byłeś posłuszny aż do śmierci krzyżowej. 

P. Wejrzyj na zasługi Twej Matki oraz wszystkich Aniołów i Świętych, którzy orędują za nami. 

W. Poślij, Panie, robotników na żniwo Twoje * i zlituj się nad ludem Twym. 

P. Duchu Święty Boże, przez nieskończone zasługi naszego Pana Jezusa Chrystusa… 

W. Rozpal w sercach wszystkich gorącą i wszechmocną miłość swoją, * aby się stała jedna owczarnia i jeden pasterz, * i aby wszyscy Boskie Twe miłosierdzie mogli wysławiać w niebie. 

P. Królowo Apostołów i wszyscy Aniołowie i Święci, proście Pana żniwa. 

W. Aby posłał robotników na żniwo swoje * i zlitował się nad ludem swym, * aby wszyscy zjednoczeni z Nim i z Ojcem, i z Duchem Świętym, * radować się mogli na wieki. Amen.

Rozważania radosnych tajemnic różańca dla rozeznających powołanie znjadziesz tutaj... Rozważania różańcowe

 

ŚWIADECTWA POWOŁANIA 

 

PYTANIA 

 

Kiedy stanę u stóp Krzyża

 

Panie – powiedz – czego pragniesz, czego chcesz?

 

Kiedy stanę u stóp Krzyża

 

Panie – powiedz – czego dla mnie dzisiaj chcesz?

 

Kiedy jestem blisko Krzyża

 

i upadam na kolana

 

Panie – powiedz – czego pragniesz, czego chcesz?

 

Bo nie ja żyję, ale Ty we mnie jesteś

 

Panie – powiedz – czego pragniesz, czego chcesz?

 

Twoją wolę chcę wypełniać

 

Panie – powiedz – gdzie mam dziś za Tobą iść?

 

Powołanie – nieustanne pytanie o pragnienia Jezusa

 

Maryjo – stojąca ze mną pod Krzyżem

 

pomóż mi

 

uczynić wszystko, cokolwiek On powie

 

                                               s. Katarzyna Gruca, nowicjuszka

 

POWOŁANIE

 

Wybór – Przywołał do siebie, kogo sam chciał.

 

Pytanie – Czy miłujesz Mnie więcej?

 

Misja – Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody.

 

Dar – Umiłowałem cię miłością odwieczną.

 

Obietnica Bożej Opatrzności – Nie bój się! Ja JESTEM z tobą.

 

Odpowiedź – Oto ja, poślij mnie!

 

Poszukiwanie Jego woli – Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę.

 

Zapalanie świateł w  drodze do celu – Jesteście światłem świata.

 

Wyzwanie, by nadać smak życiu tych, którzy go utracili – Jesteście solą ziemi.

 

Wierność do końca – Pod krzyżem stała Matka Jego, Maryja.

 

I jeden warunek – JEŚLI CHCESZ…

 

Jeśli chcesz, pójdź za Mną!

 

                                               s. Katarzyna Gruca, nowicjuszka

 

Kilka słów o powołaniu

 

Dla mnie powołanie ( do jakiegokolwiek stanu życia) jest trochę podobne do rozwijania talentu muzycznego. Nie wszyscy to posiadają, niektórzy w większym, inni w mniejszym stopniu. Jedni mają talent do gry na instrumencie takim czy innym, inni pięknie śpiewają, zaś jeszcze inni rozwijają oba te talenty. Jedni z tym talentem się urodzili i od dziecka go rozwijają, pozostali dochodzili do odkrycia tego talentu latami. W kwestii powołania do życia konsekrowanego ta różnorodność odbija się w charyzmatach instytutów. Jedni koncentrują się na jednej dziedzinie, ale bywa że także na wielu różnych aspektach.

 

                                                                            S. M. Justyna Radulska SAC

 

 

Jeden ślad

Powołanie jest zaproszeniem do pójścia z Jezusem jedną drogą. Jest zgodą na nieznane, ale nieznane tylko dla nas, bo Bóg już wszystko z największą miłością przygotował.

Jeśli chcemy spędzić z kimś całe życie, to musimy go bliżej poznać. Poznać historie jego życia, dowiedzieć się, co jest dla niego najważniejsze, co lubi, jakie ma pragnienia i marzenia, do jakiego celu dąży. Aby kogoś lepiej poznać trzeba ofiarować mu swój czas, a takim szczególnym czasem w życiu zakonnym jest nowicjat. Nowicjat przypomina Nazaret – codzienne, proste życie w obecności Jezusa. Najlepszą pomocą w takim życiu jest Maryja, Ta najdroższa Matka, która zawsze była sercem przy swoim Synu, aż po krzyż i z nami też będzie. A gdy czas Nazaretu minie można wyruszyć już razem w dalszą drogę, bo jak mówi „Gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa”

                                                                          s. Katarzyna Klebeko, nowicjuszka

Powołanie  zakonne

Powołanie  zakonne – jest  to  wołanie , wołanie  Boga  w  naszym  sercu.

Nasze  życie  chrześcijańskie   jest   nasłuchiwaniem Boga, jego  woli  w  czasie  adoracji  Najświętszego    Sakramentu,  podczas  czytania   i   rozważania   Pisma  św  oraz  w  kontakcie  z  drugim  człowiekiem.

Bóg   nie  ma  innych   rąk   jak   nasze  aby   wspomagać   bliżniego   w  potrzebie.

W  tym   roku   mija  33  lata  mojej  pracy   na  misjach ,

Obecnie  pracuję   w  Kamerunie  w  Yaounde  w  Ośrodku   rekolekcyjnym,  gdzie  przyjmujemy  na  noclegi    ludzi, którzy  chcą  odpocząc   inni   przyjeżdżają  aby   przygotować   się   do  egzaminów   lub   pracy  magisterskiej  jeszcze  inni   na  dzień  skupienia   lub   na  rekolekcje.

Pewnego   wieczoru,  kiedy   już  skończyłam   pracę i  wspinałam   się   po  drewnianych   schodach   aby  zdążyć  do  kaplicy   na   wspólnotową   modlitwę   na  podwórze   zajechał   samochód  osobowy. Wysiadła  z  niego   kobieta  i  zawołala  na  mnie  abym  na  nią   poczekała.

Poczekałam. Kobieta   ustawiła   samochód   jak   należy   następnie  wysiadła  z  samochodu  i  chwiejącym  krokiem  z  wyczerpania  i  bólu  poprosiła   o   pokój  tłumacząc, że   musi  odpocząć. Widząc   jej  przemęczenie  pomogłam  szybko  znależć  pokój  i  odprowadziłam  ją  do  niego. Płakała   i  chciała   odpocząć.  Zapytałam    ją    o   imię   i  obiecałam   modlitwę  w  jej   intencji   razem  z  innymi   siostrami  we  wspólnocie. Tego   wieczoru   chciała  być  sama.

Następnego  dnia   rano  załatwiła  odpowiednie   dokumenty   swego  pobytu   u  nas  w  ośrodku    podziękowała  za  to  że  mogła  nieco  odpocząć  i pojechała do pracy.

Powiedziałam  jej   że  całą  wspólnotą   w  czasie  adoracji  przed  Najświętszym  Sakramentem  modliłyśmy  się  w  jej  intencji.

Po  południu  po  skończonej  pracy   wróciła  do  nas   aby   pozozstać  na  noc.  Następnego  dnia   było  już  lepiej. Trochę  odpoczęła, opowiedziała   mi  swoje   udręki   życiowe. Trwało  to   kilka  godzin, zaproponowałam  aby   poszła  na  adorację  Najświętszego  Sakramentu  i  dopiero   przed  Jezusem   spróbowała   podjąć   decyzję.

Następnego  dnia   wróciła  do  rodziny   i  tam  pozostała. A ja zadawałam sobie pytanie;  czy   Jezus   w  Najświętszym  Sakramencie  dał   jej  odpowiedź?

Kolejny   dzień   ta  sama  kobieta  wróciła  ale  jakże  odmieniona! Przyjechała   z  koleżanką   aby  ta  również  skorzystała   z  zacisznego   miejsca  w  centrum  stolicy!

Takich  spotkań   mamy  wiele   a  to  nie  wiem  jakie  zgromadzenie  wybrać  bo  czuję  powołanie  kapłańskie  lub  zakonne,   a  to  nie   wiem  co  dalej,   a to  mi  się  żyć  nie  chce,   a  to  ktoś  mi  krzywdę  zrobił  i   chcę  zemscić  się  na  nim i wiele innych spraw i pytań.

Jeżeli  Pan  nas  posyła  do  pracy  to  z  pewnością   po  to   abyśmy  owoc  przyniosły, i aby  owoc  ten  był  stokrotny.

                                                                       S.M. Marietta Garbul SAC

 

Żyć powołaniem

 

Gdy zastanawiałam się, czym dla mnie jest powołanie i jak je przeżywam odkryłam, że jest ono dla mnie relacją, która prowadzi do ofiary.

 

Relacja do Osoby i relacja z Osobą. Czyli moja relacja do Jezusa i z Jezusem. Relacja osobowa – relacja miłości oblubieńczej.

 

Żyć powołaniem to mieć relację z Jezusem, który Jest Miłością. Każdy dzień jest łaską, która odkrywa przede mną Tą Miłość, Miłość Oblubieńczą. Po pierwsze Miłość Chrystusa do mnie. To właśnie w świetle tej Miłości mogę odkryć, jaka jest moja miłość do Chrystusa. Po drugie moja miłość do drugiego człowieka.

 

To w codzienności odkrywam Chrystusa, który daje się poznać, jako „Inny”, co znaczy „Święty”.

 

Żyć powołaniem, to przede wszystkim być Człowiekiem modlitwy, a jeszcze inaczej być Siostrą modlitwy. To na modlitwie poznaję Jezusa i moja relacja z Nim staje się głębsza, bo przecież On mieszka w moim sercu i w sercu każdego człowieka. Zejść do głębi serca i trwać w jedności z Oblubieńcem, któremu zostałam poślubiona. Jak często można o tym zapomnieć…? Jak często można wyjść z głębi serca i trwać na powierzchni…? A przecież będąc ukrytą w sercu Jezusa, ukrytą w izdebce swego serca patrzę nie swoimi oczami, ale oczami Oblubieńca, oczami które dostrzegają w drugim człowieku Jezusa. Serce, które prowadzi nieustanny dialog z Oblubieńcem. Dlatego tak ważne jest, aby zejść do izdebki swego serca i tam trwać pomimo hałasu tego świata. Być w centrum tego świata, ale jakby poza, bo nieustannie w relacji, w spotkaniu, w jedności z Oblubieńcem – trwać w głębi serca.

 

Żyć powołaniem, to gotowość i pragnienie do złożenia ofiary ze wszystkiego, co jest moje, co mnie oddala od Jezusa. To również gotowość do zmiany swoich przyzwyczajeń, do rezygnacji z własnej woli, aby odstąpić Bogu najgłębsze sfery swego życia duchowego.

 

To właśnie Eucharystia jest czasem i miejscem ofiary. Jezus składa siebie w ofierze za każdego człowieka, ale jest to też moment, gdzie moje życie jest łamane, rozdawane. Podczas każdej Eucharystii brzmi pytanie: czy jesteś gotowa i czy chcesz być łamaną, rozdawaną tam gdzie Bóg tego zapragnie? Konsekracja zakonna…czyli ofiara i gotowość na wszystko. Eucharystia jest miejscem, gdzie najbardziej wybrzmiewają trzy śluby zakonne: posłuszeństwo, ubóstwo i czystość. W tej małej hostii, która jest łamana i rozdawana jest pełnia tych trzech ślubów, pełnia i szczyt największej Miłości.

 

            Mistrzynią, która uczy mnie relacji z Jezusem i ofiary z samej siebie jest Maryja. To Ona najpełniej ukazuje mi Swego Syna i prowadzi drogą życia zakonnego. Mogę napisać, że odbywam nowicjat u boku Maryi, która krok po kroku prowadzi mnie drogą ku doskonałej miłości i uczy naśladować Jezusa.

 

 s. M. Monika Graw SAC

 

Do seminarium wstępowałem trochę „na próbę”. Owszem, przemyślałem to wszystko wiele razy i od każdej możliwej strony. Na modlitwie i zadawaniu Bogu pytań spędziłem nie jedną godzinę i zyskałem niemalże przekonanie, że to On mnie do tego zaprasza. Sam z jednej strony się bałem, z drugiej nie byłem pewien, ale postanowiłem zaryzykować: „Skoro Pan Bóg chce, no to ja spróbuję”. Zaczęło się więc od „chcę” po stronie Boga. Moje „chcę” pojawiło się dopiero cztery lata później, po trzecim roku spędzonym w seminarium. Musiałem do tego dojrzeć i cieszę się, że wreszcie dojrzałem. Choć wyobrażam sobie, że mógłbym robić tysiące innych rzeczy, które sprawiałyby mi frajdę, to jednak chcę być księdzem. I z tym pragnieniem, i na ten drodze jestem naprawdę szczęśliwy!     

                                                            Arkadiusz Kosznik Gdańskie Seminarium Duchowne

Powołanie. Kiedy rozmyślam nad tym, jak ta przygoda się rozpoczęła, to wracam tymi myślami do mojej – niestety już świętej pamięci – babci. To ona przed kilkunastu laty zachęcała mnie, abym został ministrantem – wtedy założyłem komżę nie dla Boga, ani nawet dla siebie, ale dla niej. Można powiedzieć, że to dzięki niej, jakiś czas później, miałem okazję przeżyć jeden z niezwykłych momentów, od którego wszystko się zaczęło, dzięki któremu uświadomiłem sobie, że komżę założyłem jednak dla Boga…

            Kiedy pewnego dnia  klęczałem przy ołtarzu już jako ministrant – spoglądając na kapłana – pomyślałem sobie, że to może ja mógłbym kiedyś znaleźć się na jego miejscu: trzymać prawdziwego Jezusa w swoich dłoniach, prowadzić ludzi do Boga, być dla nich jakimś znakiem… Wtedy to serce zabiło mi szybciej, poczułem się jakoś inaczej, nigdy coś podobnego się nie wydarzyło! Przyszedłem do seminarium, aby sprawdzić przez kogo i dla kogo moje serce bije tak wyjątkowo…

            Seminarium czy dom zakonny to miejsce, do którego przychodzisz z pytaniami, wątpliwościami, bolączkami i troskami, niejednokrotnie będąc świadomym, że jeszcze wiele ci brakuje – pewność pojawia się z czasem. To nie fabryka księży, sióstr czy braci, ale miejsce dojrzewania do nieraz trudnych decyzji – chociażby powierzenia swojego życia komuś wyjątkowemu, Temu, który pragnie posłać mnie na swoje żniwo, bo jest ono wielkie, ale robotników mało (Łk 10,2)…

            Dziś, kiedy już kawałek drogi za mną, myślę sobie, że to jest właśnie klucz do odkrycia powołania – wsłuchać się w swoje serce! Bo jeśli bije ono mocniej lub inaczej, kiedy myślisz o tej wyjątkowej i tajemniczej drodze-przygodzie, którą jest powołanie, to zaufaj Panu i rozpocznij wędrówkę…

Maryjo, Wychowawczyni powołań kapłańskich – módl się za nami!

kl. Szymon Pawluczuk (WSD Koszalin, rok II)

Nazywam się Wojciech Zielke, mam 22 lata. Jestem prostym synem rolnika z małej kaszubskiej wsi Werblinia k. Pucka. Wychowałem się w wielodzietnej rodzinie kaszubskiej z tradycjami, gdzie zawsze na pierwszym miejscu był Pan Bóg i Kościół. Każdego dnia odmawialiśmy różaniec i modlitwę Anioł Pański, nie wspominając już pôcérza (pacierza), o którym co dzień przypominała nam mama. Na Mszę Świętą nie chodziliśmy tylko w niedzielę, ale także w tygodniu szczególnie w środy na Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Jeśli chodzi stricte o moje powołanie, to Bóg wzbudził je za pomocą innych ludzi -kapłanów. To właśnie przykład życia mojego poprzedniego proboszcza (ks. Władysława Żakowskiego) jak i obecnego (ks. Jana Plottke), sprawiły, że zapragnąłem być w przyszłości księdzem i czynić wiele dobra tak jak oni. Pewnego dnia ks. Jan zapytał mnie, czy chciałbym pojechać na „Weekend w Seminarium ”? Polega to na tym, że młodzież męska udaję się na trzy dni do Gdańskiego Seminarium Duchownego, by zobaczyć jak żyją klerycy i dzięki swoistym rekolekcjom rozeznać swoje powołanie. Oczywiście się zgodziłem. Pamiętam, że siedziałem w ostatniej ławce kaplicy seminaryjnej podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, i zapytałem Jezusa : „Panie czego Ty ode mnie chcesz? ”. Usłyszałem wewnętrzny głos: „Pójdź za mną”. Nie mogłem być obojętny na to wezwanie i dzięki łasce Bożej dziś jestem szczęśliwym klerykiem trzeciego roku. Mam nadzieję, że również przy pomocy łaski Bożej po zakończonej formacji seminaryjnej otrzymam święcenia Kapłańskie, i będę szczęśliwym kapłanem.

W imieniu wszystkich kleryków proszę o modlitwę, za całą wspólnotę Gdańskiego Seminarium Duchownego.   

PRAWDA

Znane jest powiedzenie:

kłamstwo powtarzane tysiąc razy

w końcu staje się prawdą

 

czy rzeczywiście

wielosłowie może zmienić stan rzeczy?

NIE

bo Prawda jest JEDNA

niezmienna

i w Jej blasku nikt

nie ma wątpliwości

co jest dobre, a co złe.

 

VERITATIS SPLENDOR

…i już nie ma problemu

z odróżnieniem

Człowieka od małpy

kobiety od mężczyzny

Domu od hotelu.

 

Mało znane jest powiedzenie:

Prawda przyjmowana tysiąckrotnie

zmienia tego, kto Ją przyjmuje

w Prawdę

 

POWOŁANA

do czego?

by stać się Prawdą

jak?

przez SŁOWO BOŻE I EUCHARYSTIĘ

czy to możliwe?

O TAK!

Oto ja służebnica Pańska.

 

                                    s. Agnieszka Pawlak, nowicjuszka

Taniec z Jezusem  

Od dziecka uwielbiałam sport. Jako kilkuletnia dziewczynka mówiłam rodzicom, że pójdę do szkoły w której się ćwiczy. Jak powiedziałam tak tez zrobiłam. Najpierw trenowałam tenisa stołowego, a potem moja pasją stała się koszykówka. W szkole średniej byłam w klasie sportowej, a potem studiowałam Wychowanie Fizyczne. Od najmłodszych lat niezmiennie i tak jest do tej pory lubiłam tańczyć. Jako nastolatka mówiłam, że nie wyjdę za mąż za mężczyznę, który nie potrafi tańczyćJ. Po studiach rozpoczęłam pracę z dziećmi jako instruktor tańca. Było to dla mnie ogromną radością. Po kilku latach miałam awansować, jednak zanim miałam objąć nowe stanowisko czekał mnie wakacyjny urlop. W tym czasie przyjaciółka opowiedziała mi w kilku zdaniach o rekolekcjach ignacjańskich.  Stwierdziłam, że 10 dni w ciszy dobrze mi zrobi przed pracowitym sezonem. W tym czasie modliłam się o dobrego męża, a w najbliższych czasach miała w planie karierę, kupno mieszkania. Myśl o życiu zakonnym  byłaby raczej na końcu długiej listy o ile w ogóle by się na niej znalazła. Człowiek planuje a Pan Bóg się śmieje- to porzekadło doskonale oddaje to co się wkrótce potem wydarzyło, a co zmieniło moje plany o 180 stopni, tak, że to co byłoby na końcu mojej listy planów znalazło się na początku. A było to tak…

Pewnego lata wyjechałam na rekolekcje ignacjańskie do Sióstr Zawierzenia w celu odpoczynku i przygotowania się do wyzwań, które czekają mnie w pracy. Któregoś dnia otrzymałam od towarzyszącej mi Siostry tekst do rozważania o tytule: „Taniec z Jezusem”. Tekst opowiadał o analogii między tańcem a modlitwą i życiem. Czytałam, że człowiek jest szczęśliwy gdy pozwoli się prowadzić w życiu Bogu, jak partnerka partnerowi w tańcu.  Pomyślałam: „Bóg to mistrz parkietu”. To był tylko wstęp, zaproszenie. Kolejnego dnia otrzymałam inny tekst, z którego pamiętam bardzo dobrze jedno zdanie: „Wysoko postawiony mąż potrzebuje spokojnej żony.” Moja pierwsza myśl: „Super- będę mieć bogatego męża”, ale już po chwili w wyobraźni miałam obraz Jezusa na krzyżu i siebie w habicie pod tym krzyżem. Pierwszy raz pomyślałam o tym, że Pan Bóg chce żebym wstąpiła do zakonu. Ta myśl mnie przeraziła a jednocześnie była silna do tego stopnia, że zamknęłam wszystkie notatki wybiegłam z domu Sióstr na łąkę obok i zaczęłam biegać, robić przysiady i pompki w ilości tak dużej, jakiej do tej pory nie robiłam. W głowie powtarzałam, że to tylko moja myśl i czym ja się tu przejmuję ale do czytanego tekstu już nie wróciłam. Od tego momentu nie opuszczała mnie myśl o wstąpieniu do klasztoru i cały czas towarzyszył mi tekst z Pisma Świętego: ….Albowiem spodobałaś się Panu i twoja kraina otrzyma męża. Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi (Iz 62,4-5). Pod koniec rekolekcji podzieliłam się tym tekstem z Siostrą towarzyszącą, która skomentowała to w ten sposób: „Pytanie czy chcesz Go poślubić”. Po usłyszeniu tego zdania od razu zakończyłam rozmowę. 

Potem wróciłam do domu i do pracy a Pan Bóg na różne sposoby przypominał mi do czego mnie wzywa. W końcu pewnego dnia będąc w kaplicy Matki Bożej Pięknej Miłości na adoracji spojrzałam na witraż przedstawiający Jezusa Miłosiernego, który błogosławi klęczącą św. Siostrę Faustynę. Witraż był identyczny jak obrazek stojący przy łóżku mojego taty. Po raz kolejny miałam silne przekonanie, że moją drogą jest życie zakonne. Tego dnia już nie wytrzymałam i wykrzyczałam Jezusowi że pójdę do zakonu jeśli dostanę od Niego pierścionek. Zaznaczyłam, że mam go dostać a nie znaleźćJ Zadowolona, wyszłam z kaplicy ponieważ wszyscy moi bliscy wiedzieli, że nie noszę pierścionków więc byłam przekonana, że przechytrzyłam Pana Boga i nic podobnego się nie wydarzy. Moi rodzice byli wtedy w Rzymie na pielgrzymce. Następnego dnia zadzwonił do mnie tata i mówi: „Zastanawiałem się co Ci przywieść z Rzymu i tak pomyślałem, że jeśli uda mi się kupić to chciałbym Ci przywieść pierścionek”. Gdy to usłyszałam nogi mi się ugięły i rozłączyłam się. Gdy wrócili za kilka dni zadzwoniła do mnie moja siostra śmiejąc się, że nie zgadnę co mi kupili rodzice. Nie zdążyłam nic powiedzieć a ona krzyczy: „Pierścionek- to jest obrączka św. Rity- trzymające się dwie prawe dłonie”. Rozłączyłam się i rozpłakałam. Kilka dni zajęło mi dojście do siebie. Na koniec dodam, że przyjęcie do postulatu miałam 14 września (Święto Podwyższenia Krzyża- „Wysoko postawiony mąż…”) i tego dnia byłam z Siostrami w Słupcy  w  Sanktuarium Krzyża Świętego gdzie akurat odbywał się ślub młodej pary (kapłan mówił: „podajcie sobie prawe dłonie”- spojrzałam na pierścionek) 

Do takiego tańca zaprosił mnie Pan Jezus i nie mam wątpliwości, że to najlepszy tancerz jakiego mogłabym sobie wymarzyć  

                                                         Postulantka Ewelina Nowaczyk 

Wyzwolić powołanie

To była moja ulubiona lektura szkolna. I znowu ją czytam. Towarzyszy mi od kilku miesięcy, otwieram i czytam… kawałek rozdziału, czasem kilka zdań, czasem tylko jedno; odkrywając nowe treści, nowe znaczenia, nowe sensy. Antonie de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi”. Książka o godności człowieka, o wolności, o relacjach, o pustyni, o pasji latania, o życiu, o… Dla mnie o… powołaniu! To nie będzie recenzja książki, ani próba przekonywania, że lektury warto czytać. Chcę napisać kilka zdań, które są dla mnie ważne. Exupéry wkłada w usta narratora-lotnika takie zdanie: „Powołanie pomaga człowiekowi wyzwolić się, to pewne, ale trzeba także wyzwolić powołanie”. I to zdanie zainspirowało mnie, by napisać kilka słów. 

Jestem siostrą zakonną, pallotynką. Jak mawia się często… osobą powołaną. No właśnie, ale co, to znaczy? Czym właściwie jest powołanie? Czym jest moje powołanie? Chcę Wam powiedzieć, że Bóg mnie kocha. I to jest początek wszystkiego. Źródło, szczyt i sens, by iść od jednego do drugiego. To jedyna prawda, która daje sens życiu, powołaniu… wszystkiemu. Odkrywam tę prawdę codziennie na nowo i codziennie na nowo się jej uczę. Czasami o niej zapominam, albo się przed nią bronię, czasem od niej uciekam, i wtedy… wszystko się chwieje i rozpada. Bóg mnie kocha, a zatem chce dla mnie tego, co najlepsze; tego, co uczyni mnie szczęśliwą i piękną; tego, co sprawi, że będę żyła naprawdę i w pełni. Kiedyś bardzo zapragnęłam, by tak się stało i… poczułam, że to może się dokonać wtedy, gdy powierzę Mu swoje życie, w Kościele, we wspólnocie, w życiu zakonnym. Kiedy pójdę za Jezusem czystym, ubogim i posłusznym.

Tak! Odkrycie powołanie – to znaczy mojej drogi życiowej, na której najpełniej odpowiem na Bożą miłość, „wyzwala” mnie jako człowieka. Przyjęcie Bożego wezwania sprawia, że mogę dorastać, dojrzewać, bardziej stawać się sobą „na obraz i podobieństwo Boże”. A jak zapisał nam w Regule św. Wincenty Pallotti „naśladować Jezusa”. Dla mnie to najpiękniejsza przygoda jaka mogła mi się zdarzyć – żyć w Kościele i dla Kościoła; żyć w pallotyńskim charyzmacie, razem z moimi siostrami i braćmi; iść do ludzi, by każdy mógł poznać miłość Boga.

Dla mnie powołanie to moja droga w Kościele, we wspólnocie, droga do samej siebie, do drugiego człowieka, to moja droga do Boga, który mnie kocha.

To droga, która wyzwala z: egoizmu, z małoduszności, z kręcenia się wokół siebie, z szukania tylko własnej korzyści, izolacji… To droga, która wyzwala do: radości,dzielenia się sobą, wolności, prawdy, bycia dla drugiego, do… prawdziwej miłości.

Exupéry napisał, że trzeba także „wyzwolić powołanie”. To znaczy dokonać wyboru. Podjąć decyzję. Tak. W momencie kiedy taki styl życia zaczyna mnie pociągać i przeczuwam, że to jest Boże wezwanie, ale także wtedy, gdy jestem już na obranej drodze, kiedy już nią idę. To znaczy, że codziennie muszę wybierać na nowo, codziennie znajdować siłę, by postawić kolejny krok. To wzbudzać w sobie nieustanne pragnienie przyjęcia Bożej miłości i odpowiadania na nią. To ożywiać swoją wiarę, umacniać nadzieję i rozpalać miłość. To codziennie odczytywać wolę Bożą i próbować ją wypełniać, tak jak chce tego Bóg. To pośród zgiełku tego świata nasłuchiwać Jego Głosu, pośród milionów twarzy szukać Jego Oblicza, pośród niepewności zamętu spokojnie trwać we wspólnocie, wiernie iść po Jego śladach…

Jezus powiedział, że On jest Drogą. I to On, tylko On, który najpełniej objawił nam, jak Bóg nas kocha, zaprasza nas do odkrycia naszej drogi powołania, do wejścia na nią i do wytrwania. To Jezus jedynie może wyzwolić powołanie i wyzwolić człowieka.

Bóg mnie kocha. Bóg Ciebie kocha. Bóg nas kocha.

Na Ziemi, planecie ludzi możemy odkrywać tę prawdę, w sobie samych, pomiędzy nami,

w Kościele, w świecie; i podejmować wybory, by według niej żyć.

Na Ziemi, planecie ludzi możemy odkrywać, że Królestwo Boże naprawdę jest pośród nas, 
a Bóg jest z nami. I odkrywać, że jest coś więcej… że ta planeta spoczywa w Jego rękach, 
a On, oprócz niej, darował nam coś jeszcze większego – Niebo. 

s. Monika Cecot SAC

GŁOS

POWOŁANIE – to słowo zawiera w sobie coś

dynamicznego,

silnego,

niemal krzyk…

WOŁANIE…

… a więc nie szept, którego można by nie usłyszeć,

który można by zlekceważyć,

zignorować.

Zapraszający, ale nie nachalny,

konkretny, a jednocześnie dający WOLNOŚĆ.

POWOŁANIE – GŁOS,

tak wyraźny, że nie ma wątpliwości,

że to BÓG mnie wzywa,

a pójście za GŁOSEM,

to jak podążanie

za złotą nicią do kłębka

pośród zawikłanego labiryntu.

 

Nie wiem, jaka czeka mnie droga,

bo widzę tylko mały odcinek,

ale UFAM,

bo ON mnie prowadzi.

Po drodze jak w grze komputerowej

mam do wykonania zadania,

wyznaczony konkretny czas,

jest opcja dopuszczająca moje błędy,

ale życie mam tylko JEDNO.

Droga do pokonania jest szalenie trudna,

na niej mnóstwo pułapek,

mimo to nie boję się,

bo GŁOS mnie prowadzi…

– dokąd?

do CELU:

do SZCZĘŚCIA WIECZNEGO!

 

Czy warto słuchać?

O TAK! Oto ja służebnica Pańska.

 S. M. Agnieszka Pawlak, nowicjuszka

ŚWIADECTWO POWOŁANIA - BÓG PODAROWAŁ MI PIĘKNE ŻYCIE...

 

 

 

 

 


Ładowanie…

Informacje dotyczące pallotynek

Jeśli chcesz
KONTAKT
Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Apostolstwa Katolickiego
(Siostry Pallotynki)
Prowincja Polska Najświętszej Maryi Panny Królowej
Adres kontaktowy:
ul. Płońska 20
03-683  Warszawa
tel.  +48 22 679 63 43
fax +48 22 679 12 54
e-mail: pallsekret@wp.pl
Nr konta:    32 1240 1082 1111 0000 0428 1807
Zarząd Prowincjalny:
Przełożona Prowincjalna -  S.M. Iwona Nadziejko SAC
Wikaria Prowincjalna - S.M. Magdalena Szymczak SAC
Radne Prowincjalne:
S.M. Ewa Brandt SAC
S.M. Blanka Slawińska SAC
S.M. Jolanta Groszczyk SAC
Sekretarka Prowincjalna - S.M. Magdalena Szymczak SAC
e-mail: pallsekret@wp.pl
Ekonomka Prowincjalna - S.M. Lucyna Wójtowicz SAC
e-mail: viceek@vp.pl
KOORDYNATORKA APOSTOLSTWA
S.M. Monika Cecot SAC
ul. Płońska 20
03-683  Warszawa
tel. +48 22 679 63 43, 797 575 729
e-mail:  kontakt@u-pallotynek.pl
www.u-pallotynek.pl
CENTRUM MISYJNE
Referentka ds. Misji - S.M. Ludwika Jastrzębska SAC
ul. Wojciechowskiego 12
02-495  Warszawa
tel./fax +48 22 662 48 34
e-mail: misje.pallotynek@gmail.com
http://misjepallotynek.pl
Nr konta dla Afryki         56 1240 6218 1111 0000 4618 4036
Nr konta dla Wschodu    97 1240 6218 1111 0010 6973 6222

Polecamy

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
180 0.20053696632385